Strona internetowa dla firmy DDD
Tworzę strony internetowe dla firm DDD: telefon i wybór szkodnika na pierwszym ekranie, formularz ze zdjęciem owada, osobne wejścia dla klientów prywatnych, gastronomii i wspólnot, informacje o środkach i dyskrecji przy każdym przycisku — projekt graficzny w cenie, ceny podane w cenniku.
- Projekt + wykonanie, jedna cena
- Od 3000 zł
- Odpowiedź w 1 dzień roboczy
Co dostajesz ze stroną internetową dla firmy DDD
- Wybór szkodnika jednym dotknięciemPluskwy, prusaki, myszy, osy — i „Nie wiem, co to”
- Formularz ze zdjęciem owadaBiuro rozpoznaje szkodnika, zanim poda cenę
- Osobne wejście dla firm i wspólnotInne pytania, inny formularz, wzór raportu do pobrania
- Środki, OC i dyskrecja przy przyciskachPowrót do mieszkania, dzieci, zwierzęta, samochód bez logo
- Telefon i WhatsApp na każdej podstroniePrzypięte na dole ekranu telefonu
- Czytelna dla Google i asystentów AIUsługi, obszar i widełki cen zapisane tekstem

SEO warsztatu i wzrost konwersji
Performance 90++10% ruchu organicznegoZapytania z formularzy
Kompletna przebudowa strony dla firmy zajmującej się renowacją felg
92/91/96/100Wycena po zdjęciachDane LocalBusiness
Trójjęzyczny landing przechowalni opon w Warszawie
100/95/100/1003 językiKlient edytuje sam
Strona dla firmy remontowej i inwestycyjnej z wynikiem 96/98/100/100
96/98/100/100System projektowy2 języki
Tworzenie i SEO strony architektonicznej
29× ruchu organicznegoŁaduje się poniżej 1 sTop 3 w Polsce
Wycena strony internetowej dla firmy DDD
W ciągu jednego dnia roboczego odsyłam listę podstron dla Twojej firmy DDD i stałą cenę mieszczącą się w cenniku.
Tworzę strony internetowe dla firm DDD — od projektu graficznego, przez wykonanie i teksty, po uruchomienie — więc całość robi jedna osoba, a cenę znasz przed pierwszą rozmową. Strona firmy zajmującej się dezynsekcją, deratyzacją i dezynfekcją ma jedno zadanie: żeby człowiek, który właśnie zobaczył coś pod zlewem, szybko zrozumiał, że trafił dobrze, i zadzwonił albo napisał.
Stronę firmy DDD otwierają trzy różne osoby i każda potrzebuje innej drogi:
- osoba prywatna, zwykle zdenerwowana i na telefonie — chce wiedzieć, czy pomożecie z jej szkodnikiem, kiedy możecie przyjechać i ile to mniej więcej kosztuje
- kierownik restauracji, piekarni albo magazynu — szuka stałej umowy, raportów z wizyt i firmy, która nie zawiedzie przed kontrolą
- zarządca albo członek zarządu wspólnoty — porównuje oferty na deratyzację kilku budynków i potrzebuje protokołu i faktury
Na stronie głównej stoją trzy wyraźne wejścia: „Mam problem w domu”, „Dla firm i gastronomii”, „Dla wspólnot i zarządców”. Każde wygląda inaczej, więc nikt nie wypełnia nie swojego formularza.
Na pierwszym ekranie mieści się pięć rzeczy:
- co robicie i gdzie, prostymi słowami: „Dezynsekcja i deratyzacja — Poznań i powiat poznański”
- przycisk „Zadzwoń” i przycisk WhatsApp
- rząd ikon szkodników do wyboru
- jedno zdanie dowodu: lata na rynku, ocena z Google, liczba stałych umów, jeśli możesz ją podać
- zdjęcie Waszego technika przy pracy
Animacje owadów, filmy z oprysku na cały ekran i hasła o „świecie bez szkodników” schodzą niżej albo znikają. Telefon i WhatsApp są przypięte na dole ekranu na każdej podstronie.
Klient często nie wie, co ma: „małe brązowe robaki w kuchni” mogą być prusakami, mrówkami albo szkodnikami mąki. Rząd prostych ikon — pluskwy, prusaki, mrówki, osy i szerszenie, myszy i szczury — prowadzi od razu na właściwą podstronę. Ostatnia ikona, „Nie wiem, co to”, otwiera krótki formularz, w którym można dodać zdjęcie z telefonu. Biuro rozpoznaje szkodnika i dzwoni z konkretną propozycją, a nie z pytaniem.
Ikony są rysunkami w kolorze firmy, nie zbliżeniami karaluchów obok logo. Prawdziwe zdjęcia owadów są na podstronach szkodników, małe i niżej, tam gdzie klient porównuje je z tym, co znalazł.
Podstrona konkretnej usługi, na przykład likwidacji pluskiew, prowadzi klienta w kolejności, w jakiej myśli:
- Objawy jego słowami: „Ugryzienia rano? Ciemne plamki na materacu?” — i przycisk telefonu.
- Jak wygląda zabieg i ile wizyt zwykle potrzeba.
- Jak przygotować mieszkanie, w punktach, do zapisania na telefonie.
- Kiedy można wrócić do pomieszczeń, co z dziećmi i zwierzętami.
- Widełki ceny i od czego zależą.
- Gwarancja: co robicie, jeśli problem wróci.
- Dwie–trzy opinie i przycisk umówienia terminu.
Usługi pilne, jak gniazdo szerszeni nad wejściem, mają krótszą wersję: dwa zdania i telefon.
Kierownik lokalu nie zamawia zabiegu przez formularz w trzy kliknięcia. Chce zobaczyć, że rozumiecie kontrole sanepidu i wymagania HACCP, a potem porozmawiać. Sekcja dla firm ma własną pozycję w menu i spokojniejszy wygląd: rodzaje obiektów ze zdjęciem — restauracje, piekarnie, sklepy, magazyny, zakłady produkcyjne — opis tego, co obejmuje umowa, wzór raportu z wizyty i planu rozmieszczenia stacji do pobrania oraz formularz z pytaniem o rodzaj obiektu, powierzchnię i termin najbliższej kontroli albo audytu. Zgłoszenia z tej sekcji trafiają do osoby, która podpisuje umowy, a nie do kolejki zleceń domowych.
Zarządca chce dostać ofertę, którą da się położyć na stole zarządu wspólnoty. Formularz dla niego pyta o liczbę budynków, adresy, rodzaj pomieszczeń — piwnice, zsypy, altany śmietnikowe — i preferowany termin, a obok są do pobrania wzór protokołu z deratyzacji i przykładowa oferta. Przed sezonami wiosennym i jesiennym na górze tej sekcji pojawia się pasek z wolnymi terminami, który biuro samo włącza i wyłącza w panelu.
Technik wchodzi do mieszkania, w którym są dzieci i pies, i używa środków chemicznych. Klient chce mieć powody, żeby go wpuścić, i strona pokazuje je obok przycisków, a nie w stopce:
- pełne dane firmy, NIP i informacja o ubezpieczeniu OC
- jedno zdanie o stosowanych środkach biobójczych i link do podstrony o bezpieczeństwie
- gwarancja zapisana prostymi słowami
- ocena z wizytówki Google i dwie–trzy opinie z podanym źródłem
- informacja o dyskrecji — nieoznakowany samochód, technik bez napisów na plecach — jeśli to oferujecie
Przy pluskwach i karaluchach dyskrecja bywa dla klienta ważniejsza niż cena, więc na tych podstronach stoi tuż przy przycisku.
Zdjęcie człowieka w masce i białym kombinezonie z banku zdjęć straszy i nic nie mówi o Twojej firmie. Twój technik w firmowej koszulce przy drzwiach klienta, samochód z logo, starannie postawiona stacja deratyzacyjna, uszczelniona szczelina przy drzwiach garażu — to pokazuje firmę, której sąsiedzi nie musieliby się wstydzić. Zdjęcia z telefonu wystarczą, jeśli są robione w dzień i według krótkiej listy ujęć, którą przygotowuję.
Większość klientów prywatnych woli napisać niż dzwonić. Przycisk WhatsApp otwiera wiadomość z gotowym początkiem — szkodnik i podstrona, z której klient pisze — a formularz pyta tylko o to, czego biuro potrzebuje do pierwszej odpowiedzi: miejscowość, szkodnik, telefon, opcjonalnie zdjęcie. Obok formularza stoi krótka informacja o administratorze danych z odnośnikiem do polityki prywatności, a analityka startuje dopiero wtedy, gdy klient zgodzi się na cookies. Wiadomości z formularza dostaje biuro — mailem, SMS-em albo w programie do planowania zleceń, jeśli da się do niego przesyłać dane.
Kreator albo gotowy szablon wystarczy jednoosobowej firmie, która dostaje zlecenia głównie z poleceń i z Oferteo: kilka podstron, telefon, formularz. Ograniczenia wychodzą, gdy firma rośnie — brak miejsca na wybór szkodnika, jedna podstrona dla wszystkich usług, sekcja dla firm doklejona na końcu, formularz bez zdjęcia. Strona na zamówienie opłaca się, gdy macie stałe umowy z gastronomią, obsługujecie wspólnoty albo płacicie za reklamy, które prowadzą na stronę.
Coraz częściej ktoś pyta ChatGPT, Perplexity albo podsumowanie AI w Google, kto w jego mieście usuwa pluskwy albo czy po zabiegu na karaluchy można zostać w mieszkaniu. Asystenci czytają tekst, a nie ikony i grafiki. Jeśli obszar działania jest tylko na obrazku z mapą, a zakres umowy dla firm w pliku graficznym, asystent ich nie zobaczy. Te same fakty zapisane tekstem, z danymi strukturalnymi firmy i usług, da się przeczytać i powtórzyć.
Żeby asystenci polecali Twoją firmę, potrzebna jest osobna, regularna praca — opisuję ją na stronie pozycjonowanie w AI i ChatGPT. Jak sprawić, żeby strona była wysoko w Google, opisuję na stronie pozycjonowanie firmy DDD, a pracę nad Mapami Google — na stronie pozycjonowanie lokalne.
- Prosta strona firmy DDD — strona główna, kilka usług, informacje o firmie, kontakt i formularz z klauzulą RODO: od 3000 do 6000 zł.
- Pełna strona z wyborem szkodnika, formularzem ze zdjęciem, sekcją dla gastronomii i wspólnot, materiałami do pobrania i SEO lokalnym: od 8500 zł.
Projekt graficzny jest w cenie w obu wariantach. Praca idzie w czterech krokach:
- Brief: jakie usługi i szkodniki, dokąd jeździcie, kto jest klientem, zdjęcia i dane firmy.
- Spis podstron i cena, która już się nie zmienia, chyba że zmienisz zakres.
- Makiety w rozmiarze telefonu: strona główna, jedna usługa i sekcja dla firm — reszta powstaje dopiero po ich akceptacji.
- Budowa, teksty, start strony, podpięcie Search Console i analityki działającej po zgodzie na cookies.
Wszystkie kwoty znajdziesz w cenniku, a ogólny opis mojej pracy nad stronami — w ofercie tworzenie stron internetowych. Jeśli Twoja firma także sprząta biura i obiekty, przyda się strona strona dla firmy sprzątającej.
Strona internetowa dla firmy DDD: najczęstsze pytania
Zamów stronę internetową dla firmy DDD: co mi wysłać
Napisz, jak nazywa się firma, i podeślij adres obecnej strony lub wizytówki w Google. Dodaj usługi i szkodniki, miejscowości na trasach i to, kto zamawia najczęściej: osoby prywatne, gastronomia czy wspólnoty. Zdjęcia techników i samochodów, jeśli je masz, podpowiedzą, wokół czego zbudować pierwszy ekran. W odpowiedzi dostaniesz spis podstron i stałą cenę. Skorzystaj z formularza powyżej albo napisz na WhatsApp.


