
Pozycjonowanie stron internetowych na rynek holenderski
Praca nad widocznością skierowana na klientów w Holandii, dla firm sprzedających tam z dowolnego kraju. Znajomość angielskiego jest tu niemal powszechna i właśnie dlatego tyle firm omija ten rynek przez pomyłkę: ludzie mówiący perfekcyjnie po angielsku i tak wpisują zapytania po niderlandzku.
100
+Zrealizowanych projektów
Strony internetowe, landing pages i projekty SEO dla firm z różnych branż.
15
Lat doświadczenia
Praktyczne doświadczenie w SEO, tworzeniu stron i strategii digital.
17
+Obsłużonych branż
Od usług lokalnych i startupów po nieruchomości, e-commerce i B2B.
3
Języki pracy
Angielski, polski i rosyjski — z dostosowaniem treści do rynku i odbiorców.
Co obejmuje pozycjonowanie stron internetowych na rynek holenderski
Analiza fraz po niderlandzku, w jakimkolwiek języku byłaby Wasza strona
Lista powstaje z tego, jak tutejsi klienci faktycznie szukają — a przy niemal całej intencji komercyjnej robią to po niderlandzku, łącznie z tymi, którzy chętnie przeczytaliby Wasze angielskie podstrony, gdyby kiedykolwiek na nie trafili.
Ocena, gdzie angielski faktycznie nadal działa
Część tego rynku rzeczywiście funkcjonuje po angielsku: międzynarodowe B2B, technologie, branże obsadzone w dużej mierze przez obcokrajowców. Ustalenie, po której stronie tej linii leży Wasza kategoria, idzie przed pracą, bo zmienia cały plan.
Podane ceny, bo ten rynek ich oczekuje
To nie preferencja copywriterska, tylko cecha rynku. Kwoty albo widełki i wyjaśnienie, co nimi rusza. Alternatywą jest odsianie przez klientów, którzy nigdy Wam o tym nie powiedzą.
Konkrety tam, gdzie konkurencja ma przymiotniki
Liczby, nazwy klientów tam, gdzie wolno, opisane efekty, podane ograniczenia. Na rynku tak sprzyjającym porównaniom bycie konkretnym jest pozycją konkurencyjną, a nie wyborem stylistycznym.
Widoczność w AI po niderlandzku, mierzona osobno
Asystenci odpowiadają w języku pytania, ze źródeł w tym języku. Firma dobrze opisana po angielsku może być zupełnie nieobecna w niderlandzkich odpowiedziach — a niderlandzki ma mniejszą pulę źródeł, przez co jasny opis waży więcej.
Raportowanie oddzielające holenderskich klientów od reszty
Kliknięcia niemarkowe z Holandii, pozycje na uzgodnionej liście niderlandzkich fraz i obecność w odpowiedziach AI mierzona stałym zestawem zapytań. Ruch markowy raportowany osobno, bo liczenie go jako wejścia na rynek to sposób, w jaki rok bez postępu przedstawia się jako postęp.
Dlaczego znajomość angielskiego nie oznacza szukania po angielsku w Holandii
Niemal każdy, z kim będziecie tu mieć do czynienia, mówi po angielsku na tyle dobrze, że kwestia języka nigdy nie wypływa. Spotkania są po angielsku, maile są po angielsku i całkowicie da się prowadzić relację handlową z holenderską firmą bez ani słowa po niderlandzku.
Firmy wyciągają z tego rozsądny wniosek i na nim tracą rynek. Mówienie w danym języku i szukanie w nim to różne zachowania. Klient wpisuje zapytanie w języku, w którym myśli, a przy przytłaczającej większości intencji komercyjnej jest to tutaj niderlandzki. Wasza angielska strona może być dla niego doskonale czytelna — ale czytelność liczy się dopiero po znalezieniu, a znaleźć nie miał jak.
To cicha wersja przegapienia rynku. Nic nie zawodzi widocznie. Nie ma bariery językowej, o którą można się uderzyć, nie ma konkurenta wyraźnie wyprzedzającego Was, nie ma sygnału, że cokolwiek jest nie tak. Jest po prostu zbiór wyszukiwań odbywających się codziennie, w których Waszej strony nie ma.
Gdzie angielski nadal tu działa
Nie wszędzie jest niderlandzki na pierwszym miejscu, a udawanie inaczej byłoby równie błędne jak założenie, które to koryguje.
Międzynarodowe B2B często funkcjonuje po angielsku, zwłaszcza gdy klient sam jest częścią organizacji międzynarodowej. Branże technologiczne zwykle też. Kategorie obsługujące dużą populację obcokrajowców w Amsterdamie i okolicach — czasem wyłącznie. W tych segmentach angielska strona nie jest skrótem, tylko właściwym wyborem.
Po której stronie tej linii leży Wasza kategoria, nie jest zgadywanką. Widać to w tym, co faktycznie jest wyszukiwane, a ustalenie tego jest pierwszą rzeczą, którą praca robi — bo budowanie niderlandzkich treści dla segmentu szukającego po angielsku to ta sama strata co odwrotnie, tylko rzadsza.
Bezpośredniość jako cecha rynku, a nie preferencja stylistyczna
Druga rzecz odróżniająca ten rynek: tutejsi klienci są nadzwyczaj nietolerancyjni wobec ogólnikowości, i widać to zarówno w zachowaniach wyszukiwawczych, jak i w konwersji.
Ceny są najczystszym przykładem. Podstrona omijająca koszt i zapraszająca do kontaktu czytana jest jako wymijanie, a nie jako elastyczność, i klient przechodzi do konkurenta, który podał liczbę. To nie jest rynek, na którym przemilczenie ceny tworzy rozmowę.
Poza ceną: deklaracje bez liczb wypadają słabo, możliwości opisane przymiotnikami wypadają słabo, a podane ograniczenia wypadają nieoczekiwanie dobrze. Dostawca mówiący wprost, czego nie robi, czyta się jako wiarygodniejszy od tego, który sugeruje, że robi wszystko — co jest prawdą wszędzie, a tutaj nietypowo rozstrzygające.
Praktyczna konsekwencja dla pracy jest taka, że treść budowana pod ten rynek jest krótsza, bardziej konkretna i bardziej liczbowa niż treść budowana pod rynki nagradzające ciepło. To różnica strukturalna, nie kwestia gustu.
Niderlandzka warstwa odpowiedzi AI jest mniejsza niż angielska
Źródła niderlandzkojęzyczne to ułamek puli angielskiej, a asystenci mogą składać odpowiedzi wyłącznie z tego, co istnieje.
To działa na korzyść firmy wchodzącej świadomie. Po angielsku asystent wybiera spośród bardzo wielu dobrze opisanych konkurentów; po niderlandzku jest znacznie mniej do wyboru, co oznacza, że jasne fakty, spójne szczegóły i potwierdzenia spoza Waszej strony ważą proporcjonalnie więcej.
Błędem jest założenie, że widoczność po angielsku się przenosi. Nie przenosi — asystent odpowiadający na niderlandzkie pytanie sięga po niderlandzkie źródła, a firma niewidoczna w nich jest po prostu nieobecna, niezależnie od tego, jak dobrze radzi sobie gdzie indziej. Trzeba to mierzyć osobno, stałym zestawem niderlandzkich zapytań uruchamianym co miesiąc, bo uśredniona liczba dla wszystkich języków ukrywa dokładnie tę lukę.
Co jest sprawdzane, zanim cokolwiek zostanie oddane
Część trudna do reklamowania i łatwa do zweryfikowania. Każda wersja językowa jest otwierana i czytana, a nie uznawana za działającą dlatego, że pierwsza działała. Układy sprawdzane są w każdym piśmie, które strona faktycznie niesie, w warunkach mobilnych, a nie na szybkim łączu przy biurku. Dane strukturalne są walidowane względem tego, co strona rzeczywiście mówi, zamiast być kopiowane z szablonu. Każde twierdzenie na stronie jest takie, które da się sprawdzić — bo twierdzenie, którego się nie da, staje się problemem przy pierwszej próbie.
Nic z tego nie jest z osobna nadzwyczajne. Różnicę robi to, że dzieje się za każdym razem, a nie wtedy, gdy w harmonogramie zostaje miejsce.
Jak zaczyna się pozycjonowanie stron na rynek holenderski
Ustalenie, w jakim języku Wasi klienci faktycznie szukają
Nie w jakim mówią. Dla większości kategorii odpowiedzią jest niderlandzki, dla części angielski, a budowanie pod niewłaściwy to najdroższy z dostępnych tu błędów.
Analiza fraz w języku, który wyszedł z ustalenia
Lista budowana z realnych niderlandzkich zachowań wyszukiwawczych, a nie tłumaczona z istniejącej strony, z intencją ocenianą, a nie zakładaną.
Treść i struktura, które ten rynek dobrze czyta
Podstrony pod te zapytania, podane ceny, konkrety tam, gdzie konkurencja ma przymiotniki, i dane strukturalne mówiące, co robicie i gdzie.
Pomiar w obu warstwach
Kliknięcia niemarkowe z Holandii, pozycje na uzgodnionej liście i obecność w niderlandzkich odpowiedziach AI mierzona stałym zestawem zapytań — zapisywane od pierwszego miesiąca.


