
Pozycjonowanie strony kancelarii prawnej w Warszawie
W tej branży najczęstszym konkurentem nie jest inna kancelaria, tylko brak stron w ogóle. Klient z konkretną sprawą szuka i nie znajduje nikogo — a prawnik może być świetny i jednocześnie niemożliwy do znalezienia. To dwie różne rzeczy i tylko jedną z nich da się naprawić stroną.
100
+Zrealizowanych projektów
Strony internetowe, landing pages i projekty SEO dla firm z różnych branż.
15
Lat doświadczenia
Praktyczne doświadczenie w SEO, tworzeniu stron i strategii digital.
17
+Obsłużonych branż
Od usług lokalnych i startupów po nieruchomości, e-commerce i B2B.
3
Języki pracy
Angielski, polski i rosyjski — z dostosowaniem treści do rynku i odbiorców.
Co obejmuje pozycjonowanie kancelarii w Warszawie
Specjalizacja opisana tak, żeby dało się ją znaleźć
Nie „prawo cywilne", tylko rodzaje spraw, które faktycznie prowadzicie. Klient szuka swojej sprawy, a nie gałęzi prawa — i wpisuje ją własnymi słowami, nie kodeksowymi.
Osobne podstrony rodzajów spraw
Na każdą kategorię: na czym polega, jak wygląda przebieg, ile trwa, od czego zależy koszt, co klient powinien przygotować. To odpowiada na zapytanie i na pierwszą rozmowę naraz.
To, co klient sprawdza przed kontaktem
Wpis na listę, izba, staż, prowadzone rodzaje spraw, języki obsługi. Sprawdza to każdy, także klient z polecenia — a brak odpowiedzi czyta się jako brak.
Języki, w których klienci w Warszawie faktycznie szukają
Duża część mieszkańców stolicy potrzebuje prawnika mówiącego po ukraińsku, rosyjsku albo angielsku, i szuka właśnie w tych językach. To realnie nieobsłużony segment.
Pisanie w granicach zasad zawodowych
Reklama usług prawnych podlega ograniczeniom. Które dotyczą Was, potwierdzacie w swojej izbie — praca dostosowuje się do nich, zamiast je ignorować.
Pomiar odróżniający klienta z wyszukiwarki od tego z polecenia
Kliknięcia niemarkowe osobno od wyszukiwań nazwiska, bo to dwa różne kanały i mieszanie ich ukrywa, czy praca działa.
Dlaczego dobry prawnik i znajdowalny prawnik to dwie różne rzeczy
Kilka lat temu potrzebowałem w Warszawie adwokata do sprawy sądowej. Szukałem tak, jak szuka każdy — w internecie, wieczorem, w telefonie.
Nie znalazłem prawie nikogo. Część kancelarii nie miała strony w ogóle. Część miała profil w mediach społecznościowych, z którego wynikało, że ktoś istnieje i bywa aktywny, ale nie wynikało nic o tym, czym się zajmuje ani czy prowadził kiedykolwiek sprawę podobną do mojej. Kilka stron, które znalazłem, mówiło o „kompleksowej obsłudze prawnej" i nie odpowiadało na żadne z moich pytań.
Skończyło się tak, jak kończy się większość takich poszukiwań: znalazłem adwokata przez znajomych.
Wniosek, który z tego wyciągnąłem, jest treścią tej strony. Ten adwokat był dobry. Był dobry przez cały czas, kiedy go szukałem i nie mogłem znaleźć. Jego kompetencja i jego znajdowalność to dwie zupełnie osobne rzeczy — i tylko jedną z nich da się poprawić.
W tej branży konkurencją jest brak stron, a nie inne strony
To odróżnia usługi prawne od niemal każdej innej kategorii lokalnej.
Salon kosmetyczny konkuruje z kilkunastoma salonami w promieniu. Warsztat konkuruje z warsztatami. Kancelaria w Warszawie konkuruje przede wszystkim z ciszą: klient wpisuje swoją sprawę, dostaje katalogi, portale i ogólniki, i nie znajduje konkretnego prawnika, który powiedziałby wprost, że takie sprawy prowadzi.
Praktyczna konsekwencja jest korzystna dla każdego, kto się tym zajmie. Próg wejścia jest niski nie dlatego, że konkurenci są słabi, tylko dlatego, że w tym kanale ich w ogóle nie ma. To sytuacja, która nie trwa wiecznie, ale trwa nadal.
Profil w mediach społecznościowych nie odpowiada na pytania klienta
Część prawników zastępuje stronę profilem, uznając, że to wystarczy. Z perspektywy szukającego nie wystarcza z konkretnego powodu.
Profil pokazuje aktywność: wpisy, zdjęcia, komentarze. Klient z problemem prawnym nie szuka aktywności. Szuka odpowiedzi na trzy pytania: czy ta osoba prowadzi sprawy takie jak moja, na jakim etapie ma sens się do niej zgłosić i ile to mniej więcej kosztuje.
Żadnego z nich profil nie odpowiada, bo nie jest do tego zbudowany. I żadnego nie da się na nim znaleźć w wyszukiwarce, bo zapytanie o rodzaj sprawy nie prowadzi do posta sprzed pół roku.
Klient szuka swojej sprawy, a nie gałęzi prawa
Najczęstszy błąd na stronach kancelarii: struktura według podziału kodeksowego. Prawo cywilne, gospodarcze, rodzinne, karne.
Klient nie myśli w tych kategoriach i nie wpisuje ich w wyszukiwarkę. Wpisuje to, co mu się przydarzyło, własnymi słowami — sytuację, nie klasyfikację. Człowiek, który ma konkretny problem, opisuje ten problem.
Podstrona poświęcona jednemu rodzajowi spraw — co się w takiej sprawie robi, jak wygląda przebieg, ile trwa, od czego zależy koszt, co warto przygotować przed pierwszym spotkaniem — trafia w to zapytanie i jednocześnie odpowiada na połowę pierwszej rozmowy. Lista dziedzin prawa nie robi ani jednego, ani drugiego.
Polecenie i tak kończy się sprawdzeniem
Większość spraw w tej branży zaczyna się od czyjejś rekomendacji, i to się nie zmieni.
Ale rekomendacja daje nazwisko, a nie decyzję. Klient wpisuje to nazwisko w wyszukiwarkę, zanim zadzwoni — zwłaszcza jeśli sprawa jest poważna, a stawka wysoka. Kiedy nie znajduje nic poza wpisem w rejestrze, polecenie nie zostaje unieważnione, ale pojawia się wątpliwość, której wcześniej nie było.
Strona nie zastępuje polecenia. Ona sprawia, że polecenie się nie kruszy w momencie sprawdzenia.
W Warszawie część klientów szuka prawnika w innym języku
W stolicy mieszka duża społeczność ukraińska i rosyjskojęzyczna oraz sporo obcokrajowców pracujących w firmach międzynarodowych. Wszyscy oni miewają sprawy prawne — i szukają prawnika w języku, w którym są w stanie omówić szczegóły sprawy.
Ten segment jest realnie nieobsłużony. Kancelarii komunikujących się po ukraińsku czy rosyjsku jest znacznie mniej niż potrzebujących ich klientów, a zapytania w tych językach są dużo mniej zatłoczone niż polskie.
Czy to dotyczy Waszej praktyki, zależy od rodzaju spraw, które prowadzicie — i sprawdza się w danych, a nie zakłada.
Zasady zawodowe są ramą, nie przeszkodą
Reklama usług prawnych podlega ograniczeniom określonym przez samorząd zawodowy, i to, co wolno powiedzieć na stronie, jest przez nie ograniczone. Które konkretnie zasady dotyczą Waszej praktyki, potwierdzacie w swojej izbie — to pytanie do niej, a nie do wykonawcy strony.
Praktycznie oznacza to, że treść pokazuje kompetencję zamiast obiecywać wyniki: opis rodzajów spraw, przebieg postępowania, czego klient może się spodziewać, czego nie da się zagwarantować. Taka treść mieści się w ramach i jest dokładnie tym, czego klient szuka — więc ograniczenie nie odbiera niczego, co byłoby skuteczne.
Co obejmuje praca
Analiza fraz na poziomie rodzaju sprawy, słowami klienta. Osobne podstrony spraw z przebiegiem, terminami i tym, od czego zależy koszt. To, co klient sprawdza: wpis, izba, staż, języki. Decyzja językowa z danych o Waszej praktyce. I raportowanie oddzielające klienta z wyszukiwarki od tego, który wpisał nazwisko po poleceniu.
Co przychodzi z Waszej strony: jakie sprawy faktycznie prowadzicie, o co klienci pytają na pierwszym spotkaniu i czego nie przyjmujecie. Z tego buduje się listę fraz — i to jest ta część, której nie da się wytworzyć spoza kancelarii.
Jak zaczyna się pozycjonowanie kancelarii w Warszawie
Rodzaje spraw i słowa klientów
Co faktycznie prowadzicie, jak klienci opisują to własnymi słowami i czego nie przyjmujecie. To wyznacza całą listę fraz.
Podstrony rodzajów spraw
Osobno dla najczęstszych, z przebiegiem, terminami i tym, od czego zależy koszt.
To, co klient sprawdza
Wpis, izba, staż, prowadzone kategorie, języki obsługi — w miejscu, w którym da się to znaleźć.
Języki i pomiar
Decyzja językowa z danych o Waszej praktyce oraz raportowanie oddzielające ruch z wyszukiwarki od wyszukiwań nazwiska.

