Krótko: strona wielojęzyczna kosztuje od 8500 zł jako projekt wielostronicowy, w którym wersje językowe są wpisane w architekturę od początku. Dobudowanie wersji do istniejącej strony zaczyna się od 4500 zł, ale realna kwota zależy od tego, czy strona była pod to projektowana. Cena składa się z trzech warstw: struktury technicznej wersji, treści i jej lokalizacji oraz utrzymania. Tłumaczenie jest warstwą najbardziej widoczną, ale nie najdroższą.
Pytanie prawie zawsze brzmi „ile kosztuje przetłumaczenie strony". W tym sformułowaniu ukryty jest błąd, przez który budżety się nie spinają: tłumaczenie to mniejsza połowa pracy. Jest widoczne, łatwo je policzyć za słowo i dlatego właśnie ono trafia do wyceny. A to, co decyduje, czy strona wielojęzyczna zadziała, zwykle zostaje poza nią.
Poniżej rozbiór warstwa po warstwie.
Trzy warstwy kosztu strony wielojęzycznej
Pierwsza warstwa — struktura techniczna wersji. Każda wersja musi mieć własny adres, poprawne znaczniki hreflang, adresy kanoniczne, osobną mapę strony i przełącznik, który nie psuje nawigacji. To decyduje o tym, czy wersje pracują każda na swój rynek, czy konkurują ze sobą.
Druga warstwa — treść. Nie samo tłumaczenie, ale dostosowanie: ceny w lokalnej walucie, przykłady zrozumiałe na danym rynku, osobna analiza słów kluczowych dla każdego języka. Rynki formułują zapytania inaczej, a dosłowne tłumaczenie celuje we frazy, których w tym kraju nikt nie wpisuje.
Trzecia warstwa — utrzymanie. Każda nowa podstrona pojawia się we wszystkich wersjach. Każda zmiana ceny czy usługi wymaga wprowadzenia wszędzie. To nie jednorazowy wydatek, tylko stałe obciążenie, i warto uwzględnić je przy wyborze liczby języków.
Pierwsza warstwa jest najbardziej niedoceniana. Przy dużych stronach sprawdzenie wersji zajmuje więcej czasu niż samo tłumaczenie: trzeba upewnić się, że przełącznik prowadzi na odpowiadającą podstronę, a nie na stronę główną, że formularze i komunikaty systemowe są przetłumaczone, że metadane i opisy alternatywne grafik są na miejscu, a wersje nie są odczytywane jako duplikaty.
Od czego zależy cena strony wielojęzycznej
Liczba języków. Czynnik oczywisty, ale rosnący nieliniowo: strukturę techniczną konfiguruje się raz, natomiast treść i utrzymanie mnożą się przez liczbę wersji.
Czy strona była projektowana pod wielojęzyczność. Różnica zasadnicza. Strona z wersjami wpisanymi w architekturę przyjmuje nowy język jako zadanie treściowe. Strona, która pod to nie powstawała, wymaga przebudowy struktury — a to zwykle drożej niż zrobienie tego dobrze od razu.
Objętość treści. Pięć podstron i katalog dwustu pozycji to różne zadania, przy czym katalog mnoży się przez liczbę języków.
Jak bardzo wersje się różnią. Czasem rynek potrzebuje podstrony, której w języku oryginału nie ma, a część podstron oryginału jest tam zbędna. To słuszne, ale dokłada pracy.
Kto tłumaczy. Wasz zespół, tłumacz albo native speaker — od tego zależy i koszt, i efekt.
Co wchodzi w realizację strony wielojęzycznej, a co liczy się osobno
- Struktura techniczna — Adresy wersji, hreflang, adresy kanoniczne, mapy strony, przełącznik, znaczniki — Wchodzi w realizację, konfigurowana raz
- SEO pod rynki — Osobna analiza fraz i struktura podstron dla każdego języka — Liczone według liczby języków
- Tłumaczenie i lokalizacja — Teksty, waluty, przykłady, realia lokalne — Zwykle za słowo, zależnie od pary językowej
- Utrzymanie — Nowe podstrony i poprawki we wszystkich wersjach — Stałe obciążenie, nie jednorazowy wydatek
Dlaczego maszynowe tłumaczenie strony kosztuje więcej, niż się wydaje
Najtańsza droga to wtyczka tłumacząca stronę automatycznie. Pokusa jest zrozumiała i w części przypadków dopuszczalna: przy dokumentacji wewnętrznej albo sekcji pomocy, która nie sprzedaje.
Dla strony usługowej to złe rozwiązanie z dwóch powodów.
Pierwszy to zaufanie. Native speaker rozpoznaje tłumaczenie maszynowe w kilka sekund. W branży, w której sprzedajecie kompetencje, to rozpoznanie kończy wizytę szybciej niż jakikolwiek błąd techniczny.
Drugi to wyszukiwarka. Automatycznie przetłumaczone podstrony często zostają poza indeksem albo rankują słabo, bo nie odpowiadają na sformułowania, którymi ludzie faktycznie szukają na tym rynku. Płacicie za wersję, która nie przynosi ruchu i nie przekonuje tych, którzy na nią trafili.
Rozsądny kompromis: tłumaczenie ludzkie tam, gdzie odbywa się sprzedaż, i dopuszczalna automatyzacja tam, gdzie tekst jest pomocniczy.
Co najczęściej psuje się w wersjach językowych strony
Wersje konkurują ze sobą. Bez poprawnego hreflang i adresów kanonicznych wyszukiwarka odczytuje wersje jako duplikaty. Sygnał się rozprasza, a strona wielojęzyczna przynosi mniej ruchu niż przyniosłaby jednojęzyczna. To najczęstszy scenariusz i jest niewidoczny: nic nie wygląda na zepsute, ruch po prostu nie przychodzi.
Przełącznik prowadzi na stronę główną. Człowiek czyta podstronę usługi, przełącza język i trafia na start. Drobiazg, który traci odwiedzających przy każdym przełączeniu.
Przetłumaczone teksty, nieprzetłumaczony interfejs. Przyciski, formularze, komunikaty o błędach i maile potwierdzające zostają w języku oryginału. Wrażenie gorsze niż przy braku wersji.
Wersje psują się przy przebudowie. Przypadek najdroższy. U jednego z moich klientów przy redesignie wersje językowe zamieniły się miejscami: adresy zmieniły się bez przekierowań, a hreflang wciąż wskazywał stare. Ruch zaczął spadać po dwóch dniach i nie wracał ponad miesiąc; diagnoza i naprawa zajęły dwa tygodnie.
Kiedy strona wielojęzyczna się zwraca, a kiedy nie
Nie zawsze. Jeśli Wasi klienci mówią jednym językiem, druga wersja to wydatek bez zwrotu i uczciwa odpowiedź brzmi właśnie tak.
Zwraca się w trzech sytuacjach. Pierwsza: już sprzedajecie na inne rynki, ale strona o tym milczy. Druga: Wasz własny rynek jest wielojęzyczny — w polskich miastach spora część klientów szuka po ukraińsku, angielsku albo rosyjsku, a wersja dla nich otwiera strumień, którego konkurencja nie obsługuje. Trzecia: wąska specjalizacja, przy której klient może być z dowolnego kraju.
Wymowny przykład z mojej praktyki: katalog nieruchomości, który budowałem, działa w czterech językach i przynosi ponad 1500 wizyt z organiku miesięcznie bez budżetu reklamowego, a kupujący pochodzą z ponad dwudziestu krajów. To efekt nie tłumaczenia, tylko tego, że każda wersja powstawała jako strona dla swojego rynku.
Ile kosztuje strona wielojęzyczna u mnie
Strona wielojęzyczna od zera — od 8500 zł. Wersje wpisane w architekturę: adresy, hreflang, adresy kanoniczne, osobne mapy strony, struktura pod analizę fraz dla każdego rynku.
Dobudowanie wersji do istniejącej strony — od 4500 zł. Kwota zależy od tego, czy strona była pod to projektowana. Jeśli tak, zadanie jest treściowe. Jeśli nie, najpierw przebudowuje się strukturę.
Tłumaczenie liczone osobno. Nie biorę tłumaczenia jako usługi: teksty może przygotować Wasz zespół, tłumacz albo native speaker. Ja robię strategię treści i strukturę pod każdy rynek, żeby przetłumaczone teksty trafiły w te sformułowania, którymi tam faktycznie się szuka.
Jak tworzę strony wielojęzyczne
Łączę tworzenie stron z SEO, więc struktura techniczna wersji i analiza fraz według rynków to jedna praca, a nie dwa osobne etapy. Strony wielojęzyczne w mojej praktyce: katalog nieruchomości w czterech językach z kupującymi z ponad dwudziestu krajów oraz strona warsztatu samochodowego również w czterech językach. Moja własna strona działa w trzech.
Kolejność jest taka: najpierw ustalamy rynki i to, czym się różnią, potem analiza fraz osobno dla każdego języka, potem realizacja zaczynająca się od warstwy technicznej, następnie sprawdzenie każdej wersji w wyszukiwarce osobno — indeksacja, serwowanie właściwej wersji, brak sygnałów duplikacji.
Od czego zacząć tworzenie strony wielojęzycznej
Sprowadzając do jednej zasady: strona wielojęzyczna kosztuje tyle, ile kosztuje sprawienie, żeby każda wersja działała na swoim rynku, a nie była kopią oryginału innymi słowami.
Zaczynać warto od odpowiedzi na pytanie, jakich rynków faktycznie potrzebujecie i czym się różnią: walutą, przepisami, przyzwyczajeniami, platformami. Z tego wynika i struktura, i budżet. Jedną decyzję warto podjąć z góry: nawet startując w jednym języku, warto wymienić prawdopodobne przyszłe — wpisana struktura nie kosztuje prawie nic, a dobudowanie jej później kosztuje sporo.
Jeśli planujecie wejście na nowe rynki — napiszcie do mnie, omówimy zadanie i wyliczę koszt.






