Krótko: samo wdrożenie zajmuje dni. Landing z gotową strukturą i tekstem powstaje w kilka dni roboczych, strona firmowa na pięć-piętnaście podstron w jeden do dwóch tygodni czystej pracy. Czas kalendarzowy od pierwszej rozmowy do uruchomienia jest dłuższy: zwykle dwa-trzy tygodnie dla landinga i cztery-osiem tygodni dla strony firmowej. Różnica między tymi liczbami to nie praca, tylko czekanie na teksty, zdjęcia, odpowiedzi i decyzje. Przy przygotowanych materiałach i jednej osobie decyzyjnej landing da się uruchomić w tydzień.
Gdy pada pytanie, ile potrwa strona, zwykle ma się na myśli jedną liczbę. W praktyce są dwie, a różnica między nimi jest większa, niż się wydaje.
Programowanie rzadko bywa wąskim gardłem: kod powstaje przewidywalnie i szybko. Projekt stoi z innego powodu — czeka na teksty, zdjęcia albo decyzję, której nie ma kto podjąć. Termin podawany klientowi składa się więc z pracy i z przestojów, a ta druga część bywa większa od pierwszej.
Poniżej rozbiór obu: ile trwa samo wdrożenie, z czego składa się czas kalendarzowy i co da się przygotować wcześniej, żeby zmniejszyć różnicę.
Wdrożenie i czas kalendarzowy: dwie różne liczby
Samo wdrożenie to dni. Landing z zatwierdzoną strukturą i gotowym tekstem powstaje w kilka dni roboczych. Strona firmowa na pięć-piętnaście podstron — w jeden do dwóch tygodni czystej pracy. To najbardziej przewidywalna i najlepiej sterowalna część projektu.
Czas kalendarzowy to tygodnie. Od pierwszej rozmowy do uruchomienia: omówienie zadania, teksty i materiały, projekt graficzny i akceptacje, wdrożenie, testy. Dla landinga zwykle dwa-trzy tygodnie, dla strony firmowej cztery-osiem.
Różnica między nimi to czekanie. Nie złożoność kodu i nie obłożenie wykonawcy, tylko przestoje: tydzień na teksty obiecane „na jutro", trzy dni na akceptację makiety, oczekiwanie na zdjęcia od fotografa.
Stąd główny wniosek praktyczny, wart całego artykułu: czas kalendarzowy skraca się nie przyspieszaniem wdrożenia, tylko usuwaniem przestojów. Przy gotowych materiałach, jednej osobie decyzyjnej i szybkich odpowiedziach landing da się uruchomić w około tydzień — i nie jest to praca kosztem jakości, tylko brak pauz.
Z czego składa się czas kalendarzowy: etapy
Punkty odniesienia dla projektu średniej złożoności przy normalnym tempie akceptacji.
Omówienie zadania i struktura — od kilku dni do tygodnia. Cele, odbiorcy, co strona ma robić, jakie podstrony są potrzebne i jak się łączą. Etap, który oszczędza tygodnie na kolejnych, jeśli zrobi się go porządnie.
Treści i materiały — od tygodnia do kilku tygodni. Etap najbardziej nieprzewidywalny, bo nie zależy od wykonawcy. O tym osobno niżej.
Projekt graficzny — od tygodnia do trzech. Zależnie od liczby unikalnych podstron i liczby rund poprawek.
Wdrożenie — od tygodnia do czterech. Kodowanie, funkcjonalności, integracje, uzupełnienie treści, konfiguracja panelu.
Testy i uruchomienie — od kilku dni do tygodnia. Sprawdzenie na urządzeniach, szybkość, formularze, znaczniki, indeksacja.
Zsumujcie — wychodzą te cztery-osiem tygodni dla strony firmowej. Landing przechodzi tę samą drogę, tylko krócej: zwykle dwa-trzy tygodnie.
- Omówienie i struktura — Kilka dni — tydzień — Obie strony
- Treści i materiały — Tydzień — kilka tygodni — Klient
- Projekt graficzny — 1-3 tygodnie — Wykonawca, ale poprawki po stronie klienta
- Wdrożenie — 1-4 tygodnie — Wykonawca
- Testy i uruchomienie — Kilka dni — tydzień — Wykonawca
Dlaczego czas kalendarzowy częściej psuje klient
To nie zarzut, tylko konsekwencja tego, jak ułożony jest proces.
Wykonawca nie skończy podstrony oferty, dopóki nie wie, co ma się na niej znaleźć. Nie złoży sekcji realizacji bez zdjęć. Nie ruszy dalej, dopóki makieta nie zostanie zaakceptowana. Każdy taki moment zatrzymuje nie jedno zadanie, tylko cały łańcuch, bo etapy są powiązane.
Najczęstsza historia wygląda tak: projekt rusza sprawnie, po tygodniu zatrzymuje się na tekstach, które klient miał przysłać „jutro", i stoi trzy tygodnie. W raportach wygląda to jak długie wdrożenie, choć pracy było na pięć dni.
Osobno o poprawkach. Jedna-dwie rundy to normalna część procesu. Piąta runda ze zmianą koncepcji to już nowy projekt opłacony jak stary — i zawsze idzie na koszt terminu.
Dlaczego treści są potrzebne przed projektem graficznym, a nie po nim
Popularna kolejność — „najpierw narysujcie, potem coś wpiszemy" — wygląda logicznie i kosztuje tygodnie.
Makieta złożona pod prawdziwy tekst i makieta z rybą to dwie różne rzeczy. Gdy przychodzi realna treść, okazuje się dłuższa albo krótsza, nagłówek nie mieści się w dwóch liniach, a obiecanej przewagi w tekście w ogóle nie ma. Zaczyna się przerabianie makiety, a za nim przerabianie kodu.
Odwrotna kolejność oszczędza czas podwójnie: projektant pracuje z realną treścią, a struktura podstrony wyrasta z sensu, a nie odwrotnie.
Wniosek praktyczny: jeśli tekstów nie ma, lepiej przesunąć start o tydzień i je przygotować, niż formalnie ruszyć i zablokować projekt na miesiąc.
Co przygotować przed startem, żeby skrócić czas realizacji strony
Checklista, która realnie skraca czas kalendarzowy — z doświadczenia nierzadko o połowę.
Teksty do każdej podstrony albo przynajmniej tezy: co to za usługa, dla kogo, czym się różni, ile kosztuje, co dalej.
Zdjęcia. Wasze realizacje, obiekty, zespół, lokal. W większości branż prawdziwe zdjęcia przekonują mocniej niż jakikolwiek tekst, a ich przygotowanie zajmuje więcej czasu, niż się wydaje.
Logo i kolory firmowe, jeśli są, w plikach źródłowych.
Dostępy: domena, hosting, analityka, stara strona. Zwykle okazuje się, że dostęp ma poprzedni wykonawca, i to osobna historia na tydzień.
Lista usług w takiej postaci, w jakiej chcecie je sprzedawać, a nie w takiej, w jakiej macie je w głowie.
Opinie i potwierdzenia: certyfikaty, uprawnienia, przynależność do organizacji, realizacje.
Jedna osoba decyzyjna. Punkt najbardziej niedoceniany. Akceptacja przez trzech przełożonych o różnych gustach wydłuża projekt skuteczniej niż jakakolwiek złożoność techniczna.
Co wydłuża tworzenie strony ponad plan
Zmiana zakresu w trakcie. „Skoro już robimy, dodajmy jeszcze sekcję" — każde takie dodanie pociąga za sobą strukturę, projekt i testy.
Wiele osób akceptujących. Każdy dodatkowy uczestnik dokłada rundę poprawek i czas na zebranie opinii.
Czekanie na materiały od stron trzecich. Fotograf, copywriter, prawnik, dostawca danych — działają we własnym harmonogramie.
Integracje. Połączenie z CRM, płatnościami albo systemem rezerwacji zależy od cudzego API i jego dokumentacji; termin trudniej tu przewidzieć.
Migracja ze starej strony. Jeśli strona ma pozycje, przeniesienie to nie tylko przeprowadzka, ale też mapa przekierowań, zachowanie znaczników i weryfikacja po starcie. Plus tydzień-dwa minimum, a oszczędzanie tutaj jest niebezpieczne.
Wersje językowe. Każda to nie tylko tłumaczenie, ale osobna struktura i osobne testy. Mnoży się nie tylko objętość tekstu, ale i sprawdzanie.
Czy da się zrobić stronę szybciej i czym się za to płaci
Da się, i są dwa uczciwe sposoby.
Zmniejszyć zakres. Uruchomić mniej podstron i dodać resztę później. Podejście działające: strona zaczyna pracować wcześniej, a Wy widzicie, co realnie jest potrzebne.
Przygotować się wcześniej. Wszystko z checklisty powyżej. To jedyny sposób skrócenia terminu bez strat.
I dwa sposoby, które wyglądają na przyspieszenie, ale nim nie są: pominąć testy albo wziąć szablon zamiast struktury pod zadanie. Pierwsze oznacza, że błędy znajdą odwiedzający. Drugie bywa rozsądne, ale to inny produkt, a nie ten sam w krótszym czasie.
Osobno: jeśli wykonawca podaje termin dwa razy krótszy niż pozostali, warto zapytać, czego w nim nie ma. Zwykle odpowiedzią jest etap projektowania, testy albo wszystko to, co czyni stronę znajdowalną.
Ile trwa realizacja u mnie
Landing — od tygodnia, jeśli teksty i materiały są gotowe, a decyzje podejmuje jedna osoba. W typowym przypadku, gdy część materiałów powstaje w trakcie, to dwa-trzy tygodnie od pierwszej rozmowy do uruchomienia. Wielostronicowa strona firmowa — dłużej, zależnie od liczby podstron, funkcji i języków. Migracja ze starej strony i wielojęzyczność dokładają czasu, i mówię o tym na starcie, a nie w trakcie.
Rozrzut od tygodnia do trzech zależy nie od mojego obłożenia ani od złożoności kodu, tylko od tego, ile razy projekt będzie czekał na Was.
Termin podaję po omówieniu zadania, rozbity na etapy, i z góry mówię, na których z nich projekt będzie czekał na Was. To nie formalność: klient, który wie, że za tydzień będą potrzebne teksty, przygotowuje je wcześniej i projekt nie staje.
Łączę tworzenie stron z SEO, więc etap optymalizacji nie dochodzi na końcu jako osobny blok — jest rozłożony w trakcie pracy.
Od czego zacząć, jeśli strona jest potrzebna na termin
Sprowadzając do jednej zasady: termin wyznacza nie szybkość kodowania, tylko Wasza gotowość na starcie.
Krok praktyczny: weźcie checklistę powyżej i uczciwie zaznaczcie, co macie w tej chwili. Jeśli ponad połowa pozycji jest pusta, realny termin będzie wyraźnie dłuższy od jakiegokolwiek podanego — i lepiej wiedzieć to przed startem niż po miesiącu.
I pytanie, które warto zadać sobie przed wszystkimi innymi: czy oferta jest sformułowana. Jeśli firma nie ustaliła jeszcze, co i komu sprzedaje, strona tego nie rozwiąże, a terminy rozciągną się właśnie na tym.
Jeśli chcecie poznać realny termin dla swojego zadania — napiszcie do mnie, rozłożymy go na etapy.






