Krótko: porównywanie ofert po cenie nie ma sensu, bo kryją różny zakres prac. Przed podpisaniem warto ustalić pięć rzeczy: do kogo będą należeć domena, hosting i kod; co dokładnie wchodzi w cenę, a co okaże się dopłatą; na czym powstaje strona i czy przejmie ją inny wykonawca; co dzieje się po uruchomieniu; i czy jest umowa z zapisanym zakresem. Dobry sygnał: wykonawca pyta o Wasz biznes, a nie tylko o liczbę podstron.
Rozrzut cen za to samo sformułowanie „zrobić stronę" sięga od kilkuset złotych do kilkudziesięciu tysięcy. To dezorientuje i popycha do prostej decyzji: wziąć tańszego albo tego, kto ma ładniejsze portfolio. Oba kryteria są słabe, bo nie odpowiadają na główne pytanie — co dokładnie dostaniecie i co się z tym stanie za rok.
Poniżej to, co warto ustalić przed podpisaniem, i sygnały, przy których lepiej zrezygnować.
Do kogo należą domena, hosting i kod po oddaniu strony
Zaczynam od tego, bo to jedyny punkt, który może kosztować Was całą stronę.
Model „my wszystko załatwimy" wygląda wygodnie i często taki jest. Problem pojawia się, gdy domena zarejestrowana jest na dane wykonawcy, hosting opłacany z jego konta, a kod leży w jego repozytorium. Formalnie strona nie należy do Was. Dopóki współpraca się układa, nikt tego nie zauważa. Gdy postanowicie zmienić wykonawcę albo dostaniecie fakturę za przedłużenie trzy razy wyższą od rynkowej, okazuje się, że pozycja negocjacyjna jest słaba.
Jak powinno być: domena zarejestrowana na Was lub Waszą firmę, hosting opłacany z Waszego konta albo z pełnym dostępem administracyjnym po Waszej stronie, kod i treści Wasze od momentu zapłaty. Dostępy przekazywane w komplecie, a nie „w miarę potrzeb".
Pytanie warte zadania dosłownie: czy w dowolnym momencie mogę zabrać stronę i przekazać ją innemu wykonawcy i czego to wymaga. Odpowiedź mówi o wykonawcy więcej niż portfolio.
Co wchodzi w cenę strony, a co okaże się dopłatą
Druga przyczyna, dla której porównywanie po cenie nie działa: ta sama kwota może oznaczać zupełnie różny zakres.
Co sprawdzić w każdej ofercie punkt po punkcie: projekt indywidualny czy szablon, teksty — Wasze czy wykonawcy, zdjęcia i ich licencje, konfiguracja hostingu i certyfikatu SSL, podstawowa optymalizacja techniczna, wersje językowe, szkolenie z obsługi panelu, liczba rund poprawek, migracja ze starej strony z zachowaniem adresów.
Każdy z tych punktów w taniej ofercie zwykle nie występuje i wypływa później jako dopłata. Tańsza okazuje się nie oferta, tylko jej pierwsza linijka.
Praktyczna rada: proście nie o cenę, tylko o zakres prac na piśmie. Dwie oferty sprowadzone do tego samego zakresu porównuje się uczciwie — i często okazuje się, że różnica w cenie była różnicą w zawartości.
Na czym powstaje strona i czy przejmie ją inny wykonawca
Technologia sama w sobie nie jest kryterium jakości: dobrze zrobiona strona na WordPressie jest lepsza od źle zrobionej na nowoczesnym frameworku. Ważne jest co innego — na ile rozwiązanie jest standardowe.
Warianty problematyczne: autorski system wykonawcy, który zna tylko on; kreator z zamkniętym eksportem, z którego strony nie da się wynieść; nagromadzenie płatnych wtyczek, za które płacicie co roku. Cechą wspólną jest to, że od wykonawcy albo platformy nie da się odejść bez przebudowy.
Pytanie: jeśli jutro zakończymy współpracę, czy inny wykonawca przejmie stronę i czego będzie do tego potrzebował. Sensowna odpowiedź jest tu ważniejsza niż modność technologii.
Jak zweryfikować portfolio wykonawcy stron internetowych
Ładne podglądy w portfolio nie mówią nic. Sprawdzać trzeba żywe strony, a zajmuje to dwadzieścia minut.
Otwórzcie kilka realizacji z linków, nie z obrazków. Czy strony w ogóle istnieją — część portfolio zwykle jest dawno wyłączona. Sprawdźcie szybkość na telefonie dowolnym publicznym narzędziem. Zobaczcie, czy te strony są znajdowane w wyszukiwarce na swoje usługi, a nie tylko na nazwę firmy. Zwróćcie uwagę, czy wśród realizacji są projekty podobne do Waszego zadania złożonością, a nie branżą.
I osobno: zapytajcie, co dokładnie wykonawca robił w każdym projekcie. W agencjach i zespołach ten sam case krąży po portfolio wszystkich uczestników, a rola każdego bywa inna.
Jakie pytania zadać wykonawcy przed podpisaniem umowy
- Do kogo należą domena, hosting, kod — Do Was, dostępy przekazywane w całości — „Trzymamy wszystko u siebie, tak wygodniej"
- Co wchodzi w cenę — Pisemny wykaz prac — Cena bez zakresu, „wszystko w pakiecie"
- Na czym robicie — Rozwiązanie standardowe, uzasadnia wybór — Autorski, zamknięty system
- Co po uruchomieniu — Warunki wsparcia i reakcji na awarie — „Później się dogadamy"
- Terminy — Realistyczne, z etapami — Termin dwa razy krótszy niż w innych ofertach
- Poprawki — Ustalona liczba rund — Nieomawiane aż do konfliktu
- Pozycje w Google — Tłumaczy, że nie da się zagwarantować — Obiecuje pierwsze miejsce
- Mój biznes — Pyta o klientów i cele — Pyta wyłącznie o liczbę podstron
Ostatni wiersz to sygnał najbardziej niedoceniany. Wykonawca zaczynający od pytań o Waszych klientów i o to, skąd obecnie przychodzą zapytania, zrobi narzędzie. Ten, który od razu pyta wyłącznie o liczbę podstron i oczekiwany wygląd, zrobi obrazek.
Czerwone flagi przy wyborze wykonawcy strony
Gwarancja pierwszego miejsca w Google. Pozycje zależą od konkurencji i algorytmów; wpływać można, gwarantować nie. Taka obietnica oznacza albo niezrozumienie tematu, albo liczenie na to, że nie zrozumiecie Wy.
Brak umowy i zakresu na piśmie. Ustaleń słownych nie da się wyegzekwować, a spór o to, czy funkcja wchodziła w cenę, zawsze rozstrzyga się nie po Waszej stronie.
Cena bez pytań o zadanie. Konkretna kwota podana przed ustaleniem potrzeb oznacza szablon — szablon może pasować, ale warto o tym wiedzieć wcześniej.
Termin wyraźnie krótszy niż u wszystkich. Albo w zakresie nie ma tego, co mają inni, albo termin nie zostanie dotrzymany.
Odpowiedzi, których nie da się zrozumieć. Profesjonalista tłumaczy prosto, bo rozumie temat. Żargon, za którym nie widać sensu, częściej przykrywa pustkę niż głębię.
Brak choćby jednej żywej strony w portfolio, same makiety i podglądy.
Ile kosztuje wykonanie strony: punkty odniesienia
Żeby mieć do czego porównywać oferty, warto znać rząd kwot. Prosty landing — 3000-6000 zł. Landing konwersyjny z pełną optymalizacją pod wyszukiwarki i asystentów AI — od 8500 zł. Strona wielostronicowa firmowa — od 8500 zł. Przebudowa istniejącej — od 4500 zł.
Oferta wyraźnie poniżej dolnej granicy zwykle oznacza szablon z typowym wypełnieniem. To nie zawsze źle: jeśli zadanie jest minimalne, szablon bywa właściwym wyborem. Źle jest wtedy, gdy za szablon płaci się jak za pracę indywidualną albo gdy sprzedaje się go pod zadanie, którego nie rozwiąże.
Jak rozpoznać, że wykonawca nie jest Wam potrzebny
Osobny punkt, rzadko spotykany w tekstach pisanych przez wykonawców.
Bywa, że zadanie rozwiązuje kreator w weekend i zatrudnianie kogokolwiek nie ma sensu: sprawdzacie pomysł, potrzebujecie wizytówki, wyszukiwarki nie traktujecie jako kanału. Dobry wykonawca w takiej sytuacji tak właśnie powie.
Sprawdzić to łatwo. Opiszcie zadanie uczciwie, łącznie ze skromnym budżetem i niepewnością, i zobaczcie reakcję. Ten, kto w odpowiedzi zaproponuje zmniejszenie zakresu albo wprost powie, że wystarczy Wam prostsze rozwiązanie, jest pewniejszy od tego, kto w każdej sytuacji proponuje pakiet maksymalny.
Pokrewne pytanie — freelancer czy agencja — rozbieram w osobnym artykule, bo zasługuje na dokładne porównanie.
Jak pracuję ja
Powiem wprost: jestem w tym tekście stroną zainteresowaną, dlatego powyższa checklista napisana jest tak, żeby dało się nią sprawdzić dowolnego wykonawcę, łącznie ze mną.
Moje odpowiedzi na te same pytania: domena, hosting, kod i treści należą do klienta, dostępy przekazywane są w komplecie. Pracuję na rozwiązaniach standardowych — Next.js i WordPress bez kreatorów — żeby stronę mógł przejąć inny wykonawca. Zakres zapisujemy przed startem. Pozycji w Google nie gwarantuję i tłumaczę, od czego zależą. A jeśli zadanie da się rozwiązać prościej i taniej niż pełną realizacją, mówię to.
Łączę tworzenie stron z SEO, więc optymalizacja techniczna powstaje przy budowie, a nie jest dokręcana później przez osobnego wykonawcę.
Od czego zacząć wybór wykonawcy strony internetowej
Sprowadzając do jednej zasady: porównujcie nie ceny, tylko zakresy, a kwestię własności wyjaśnijcie, zanim cokolwiek zostanie opłacone.
Kolejność jest prosta. Opiszcie zadanie na piśmie: po co strona, kim są klienci, skąd przychodzą teraz zapytania, jaki budżet i termin. Wyślijcie ten sam tekst kilku wykonawcom. Porównajcie nie kwoty, tylko to, co w nich jest, oraz to, jakie pytania dostaliście w odpowiedzi. Sprawdźcie żywe strony z portfolio. I dopiero potem rozmawiajcie o cenie.
Jeśli chcecie omówić swoje zadanie — napiszcie do mnie, ustalimy, czego naprawdę potrzebujecie.






